Zrobiło się zimno. Na szczęście miałam na sobie moją ulubioną i dosyć ciepłą bluzę z kapturem. Dzięki niej chociaż w małym stopniu, mogłam uchronić się od nieprzyjemnego wiatru. Postanowiłam ogrzać się w Starbucks'ie. W moim ulubionym miejscu na spotkania z przyjaciółmi.
Pamiętam jak razem siadaliśmy przy jednym stoliku, rozmawialiśmy i delektowaliśmy się smakiem naszych ulubionych napoi. Weszłam do środka... Od razu poczułam ten charakterystyczny zapach. Zamówiłam to co zawsze czyli: moje ukochane Carmel Macchiato. Zaczęłam szukać wolnego stolika. Wszystkie były zajęte. Uroki Londynu – pomyślałam. Stwierdziłam, że równie dobrze mogę wypić je w pobliskim parku, więc zaczęłam kierować się ku wyjściu. Opuszczając budynek poczułam nieprzyjemny dreszcz na moim ciele. Wiał bardzo mocny wiatr. Założyłam kaptur i ruszyłam w drogę. Nagle poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękaw. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka w kapturze i czarnych okularach. Wyglądał jak by się chciał za wszelką cenę ukryć od reszty świata. Pisał coś na telefonie. Usłyszałam:
-Dlaczego kupiłaś tylko jedną? - zapytał patrząc na moją kawę. Stałam zdezorientowana i nie wiedziałam co powiedzieć. Popatrzył na mnie.
-Amy?
-Nie. - To jedne co z siebie wydusiłam. Bałam się.. Moje serce biło jak opętane. Nieznajomy mężczyzna w nowym mieście zaczepił mnie i pomylił z jakąś Amy.
-Przepraszam.. Pomyliłem Cię z moją przyjaciółką. Macie identyczne bluzy.- powiedział po czym zdjął okulary i kaptur. Nie wierzyłam własnym oczom. Przede mną stał mój idol. Idol wszystkich nastolatek. Członek najpopularniejszego zespołu na całym świecie: One Direction.
-Jestem Niall – uśmiechnął się.
-Evlin.
-Miło mi Cię poznać – oznajmił. Zadzwonił mój telefon. 'Ciocia'- wyświetliło się na wyświetlaczu.
-Muszę odebrać – powiedziałam. Rozmawiałyśmy po angielsku. W końcu celem tego wyjazdu było udoskonalenie mojego angielskiego, chociaż nieskromnie mówiąc z językiem tym nie miałam najmniejszych problemów. Ciocia chciała wiedzieć gdzie jestem, czy nie zgubiłam się – czy jeszcze żyje. Rozmowa nie trwała długo. Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i wróciłam do rozmowy z Niallem:
-Nie jesteś stąd. Prawda?- zapytał. Nie wiedziałam co zrobić. Jeszcze nigdy nie rozmawiałam z osobą mieszkającą na stałe z Londynie. Z ciocią szło łatwo.. ją znałam. Zaczęłam się denerwować i w rezultacie nie mogłam wydusić z siebie nawet, że jestem z Polski – zdania którego uczyłam się od początku podstawówki. Niall na szczęście wyczuł sytuację i powiedział:
-Spokojnie.. Poznałem po akcencie, że nie jesteś z stąd. Twój angielski jest całkiem w porządku. Sam bym się denerwował gdybym miał mówić po polsku. - zaśmialiśmy się, a dzięki temu napięcie między nami rozluźniło się. Nie znałam go, ale wydawał się być w porządku. Miałam przeczucie, że będzie to dobra znajomość. I nie myliłam się..
Cześć! I tak o to właśnie skończyłyśmy pisać pierwszy rozdział. Mamy nadzieję, że podoba Wam się nasza historia. Dodawajcie się do obserwatorów i komentujcie!
@Ewciakonewcia98
@_Monika_1D
;**
-Nie. - To jedne co z siebie wydusiłam. Bałam się.. Moje serce biło jak opętane. Nieznajomy mężczyzna w nowym mieście zaczepił mnie i pomylił z jakąś Amy.
-Przepraszam.. Pomyliłem Cię z moją przyjaciółką. Macie identyczne bluzy.- powiedział po czym zdjął okulary i kaptur. Nie wierzyłam własnym oczom. Przede mną stał mój idol. Idol wszystkich nastolatek. Członek najpopularniejszego zespołu na całym świecie: One Direction.
-Jestem Niall – uśmiechnął się.
-Evlin.
-Miło mi Cię poznać – oznajmił. Zadzwonił mój telefon. 'Ciocia'- wyświetliło się na wyświetlaczu.
-Muszę odebrać – powiedziałam. Rozmawiałyśmy po angielsku. W końcu celem tego wyjazdu było udoskonalenie mojego angielskiego, chociaż nieskromnie mówiąc z językiem tym nie miałam najmniejszych problemów. Ciocia chciała wiedzieć gdzie jestem, czy nie zgubiłam się – czy jeszcze żyje. Rozmowa nie trwała długo. Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i wróciłam do rozmowy z Niallem:
-Nie jesteś stąd. Prawda?- zapytał. Nie wiedziałam co zrobić. Jeszcze nigdy nie rozmawiałam z osobą mieszkającą na stałe z Londynie. Z ciocią szło łatwo.. ją znałam. Zaczęłam się denerwować i w rezultacie nie mogłam wydusić z siebie nawet, że jestem z Polski – zdania którego uczyłam się od początku podstawówki. Niall na szczęście wyczuł sytuację i powiedział:
-Spokojnie.. Poznałem po akcencie, że nie jesteś z stąd. Twój angielski jest całkiem w porządku. Sam bym się denerwował gdybym miał mówić po polsku. - zaśmialiśmy się, a dzięki temu napięcie między nami rozluźniło się. Nie znałam go, ale wydawał się być w porządku. Miałam przeczucie, że będzie to dobra znajomość. I nie myliłam się..
Cześć! I tak o to właśnie skończyłyśmy pisać pierwszy rozdział. Mamy nadzieję, że podoba Wam się nasza historia. Dodawajcie się do obserwatorów i komentujcie!
@Ewciakonewcia98
@_Monika_1D
;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz